k@czy w ślubach trzeba być psychologiem, jedni lubią miękko kwiatki - inni się zabawić na sesji:D -- ja aby mieć uciechę utawiam zdjęcia pod młodych - a już dawno pisałem ze jestem ślubnym fotoziutkiem - a to jest przejaw mojego fotopolo
Andytown, nie musisz się asekurować dookreśleniami typu fotopolo. Zrobiłeś zabawną fotę i ona sama się broni. To tak jak z dowcipem - jednemu się podoba, drugi się oburzy. Mnie się ta fota podoba, nawet bardzo.
Mam nadzieję że autor nie obrazi się za kilka słów więcej, ale abstrahując do faktu, że dowcipność tego konceptu jest na poziomie jarmarcznego dowcipu Tadeusza Drozdy i wg moich standardów estetycznych jest to niesmaczne po prostu, z zerową oryginalnością (mi też Grabek kazał ściągać spodnie na sesji - choć nie mam do dziś pojęcia po co), samo wykonanie woła o pomstę do nieba. Tragicznie światło, beznadziejny kadr i kompozycja, kompletnie przypadkowe tło, "ociężałe" ustawienie pary.
Mariusz, nie bądź taki sieriozny. Drugą fotę do pary wyobrażam sobie tak - pani młoda na pierwszym plan, pan na drugim. Pani tyłem do pana zadziera kiecę. Kadr faktycznie niedopracowany, ale nie od kadr w tym zdjęciu chodzi.
W tym układzie widziałbym kilka wersji, przy czym panna młoda musiałaby wykazać zdolności aktorskie (od przestrachu 'Jezu, ale bydlę!', poprzez rozbawienie 'To wszystko, co masz?' do smutku i rozczarowania 'I wypłata też nieduża'). Tak czy inaczej, panna młoda w tym zdjęciu nie na oczy młodego patrzeć powinna.
czlowiek pol zycia pracuje na opinie, a pozniej robi takie zdjecie....
trzeba miec cojones... i nie mowie tu o panu mlodym
może "last check"?